Może zacznę od tego, że na Bemowie mieszkam już 2 lata - prawie tyle, ile istnieje RAUT Rano i Wieczorem - knajpa z zewnątrz niepozorna, a w środku kompletnie niebanalna!
Znajdziecie ją na Uniejowskiej 6/lok. 10 na Bemowie (przystanek Radiowa).
Trafiliśmy tam, ponieważ mój chłopak z wnikliwością tik-tokowych detektywów i detektywek wyszukuje wszelkie knajpy z chociaż kilkoma daniami wegetariańskimi w menu, nie będącymi przy tym sałatką albo frytkami.
Wybraliśmy się tam późnym popołudniem - o dziwo lokal był pusty, zaczął się zapełniać po 18; najwyraźniej to pierwszy przystanek dla wielu w drodze z pracy do domu. Dzięki temu, że byliśmy wcześniej, mieliśmy czas na rozmowę z obsługą (uroczy kelnerzy!) i kontemplację wnętrza - plakatów z kotami i drinkami, kolorowych flag, wszelkiej maści roślinek (w tym jemioły) oraz światełek.
Poniżej zamieszczam menu - zwróćcie uwagę na te nazwy! Samo czytanie menu dało nam sporo zabawy i urozmaiciło (krótkie, ale jednak) czekanie na jedzenie.
A co zamówiliśmy? W sumie wszystko - następnym razem na pewno tak nie zaszalejemy, bo spokojnie najedlibyśmy się połową tego, na co się finalnie zdecydowaliśmy. Oczywiście zjedliśmy wszystko, bo zapłacone ;).
Poniżej lista dań i trunków, które zamówiliśmy wraz z opisem i moją subiektywną oceną:
- słodkie gruchanie: gruszka zapiekana z gorgonzolą; pyszna i piękna
- food por: pieczony por z mozarellą bufalą, oliwą truflową, orzechami i rukolą; ZNAKOMITY jak jego nazwa :)
- focaccia rewelaccia: wypiekana na miejscu, przecudowna focaccia, jedna z najlepszych jakie jadłam w życiu, cudo!
- mix pikli (pyszka, ale mega kwaśne)
- Jędrzej wziął drinka Hugo (jemu smakował, to najważniejsze)
- a ja zamówiłam Mimosę - aż znów bym się napiła tego drinka!
Oprócz tego zamówiłam jeszcze gotową kombuchę, ale w drodze do domu wylała mi się w torebce, zatem nie podlega ocenie.
Co ciekawe - Raut Rano i Wieczorem nie jest restauracją wegetariańską - ma w ofercie śniadaniowej pozycję mięsną oraz rybną. Śmiałam się, że jako wegetarianka czuję się usatysfakcjonowana, bo w Raucie mięsarjanie mogą się poczuć ja ja, kiedy w danym miejscu tylko jedno lub dwa dania nie mają w sobie mięsa. Miła odmiana :).
Niezależnie, czy szukacie miejsc kolorowych, smacznych czy przytulnych - w Raucie Rano i Wieczorem znajdziecie wszystko. To wspaniałe (i chyba wciąż nieodkryte) miejsce z pysznym jedzeniem i atmosferą uroczego bistro. Jestem zaszczycona tym, że znajduje się akurat w mojej dzielnicy!
 |
| widok z naszego stolika |
 |
| można się całować po jemiołą |
 |
| można pić przy barze |
 |
| plakaty - na innej ścianie były też takie z kotami |
 |
| food por: pieczony por z mozarellą bufalą, oliwą truflową, orzechami i rukolą |
 |
| bardzo kwaśne - idealne |
 |
| tak wyglądają wszystkie nasze przystawki |
 |
Jędrzej narzekał, że napis w łazience jest odwrócony - otóż nie, to napis dla influencerek i influencerów |
 |
| dawno nie widziałam tak przytulnego baru |
 |
| słodkie gruchanie: gruszka zapiekana z gorgonzolą |
Jeśli udacie się tam z mojego polecenia (bardzo mi miło!), to dajcie znać tutaj albo na moim Instagramie, jak się Wam tam podobało :).
Komentarze
Prześlij komentarz